A właściwie... Formentera!
Przypłynęłyśmy na wyspę statkiem, wypożyczyłyśmy rowery i błądziłysmy pół dnia w poszukiwaniu plaż. Brzmiało na łatwiznę, a okazało się że plaże tu są malutkie i rozrzucone po różnych zakątkach wyspy. Rozmowy na migi z "tubylcami" - opanowane.
My vs. formentera 1:0.
ostrość łapię jak zwykle na to co istotne... ;)
(szanty chyba)
kiss!